Kije taksówek cargo

Kije taksówek cargo

Looking for "Kije taksówek cargo"?

We will help you!


Watch video about Kije taksówek cargo

What can you find on YouTube:

GTA V | Poradnik jak zdobyć wszystkie pojazdy wojskowe | Grand Theft Auto 5

Articles about Kije taksówek cargo

What articles can you find on Google about Kije taksówek cargo:

Podróżnicy motocyklowi - Wojtek Ilkiewicz oraz Małgosia Rzadkosz.

Nasze motto: "Marzenia się spełniają, jeśli marzysz!"

Nasza przygoda z motocyklem rozpoczęła się już w latach młodzieńczych od motoroweru marki "Komar". Ja przeszedłem dalej całą drogę motoryzacyjną, przez następne, już - “prawdziwe motocykle”. Od najmłodszych lat podróżowanie, najpierw z rodzicami, a później już samodzielnie, rowerem, "komarkiem", motocyklem, samochodem, było stałym elementem naszego życia. Powrót do motocykla, jako narzędzia do podróżowania, nastąpił w momencie, kiedy na naszym rynku pojawiła się możliwość zakupu niezawodnych, powiedzmy “zachodnich”, motocykli. Najpierw powróciłem do motocyklowych podróży po naszym kraju na motocyklu Honda Magna VF 750 C. Prawdziwe wyprawy motocyklowe tak naprawdę rozpoczęły się podczas uczestnictwa w 2001 roku w pierwszym Rajdzie Katyńskim na trasie przez Katyń, Ostaszków, Moskwę, gdzie odkrywałem uroki i wielkość Rosji. Przejazd ten odbywał się bez wstępnych rozeznań i doświadczeń z poruszania się po terytorium niegdyś szczelnie zamkniętej Rosji – tak na prawdę jechaliśmy trochę w ciemno. Efektem udziału w tej wyprawie był mój wyjazd w 2002 roku nad Bajkał „Wyprawa nad Bajkał 2002”, wraz z dwoma kolegami poznanymi na I Rajdzie Katyńskim w ciągu 40 dni pokonaliśmy 19 tys. km, a podczas drogi powrotnej na Ukrainie, w Charkowie i Kijowie załatwiałem zakwaterowanie i przecierałem szlaki i trasy dla II Rajdu Katyńskiego. Będąc nad Bajkałem już wtedy intuicyjnie czułem że to nie jest ostatni raz, który tu jestem i że powrócę jeszcze na Syberię. W następnym roku znowu Rosja, kraje nadbałtyckie, Ukraina (Bukowina), Rumunia (Bukowina, Transylwania) oraz Bułgaria, którą to spenetrowaliśmy dość dokładnie. Wszystkie te wyprawy w 2003 roku odbyliśmy już razem z Gosią na tylnym siodełku. Po tym sezonie postanowiliśmy podjąć próbę przygotowania wyprawy dookoła Świata, o czym każde z nas marzyło. Następny sezon - 2004 - podporządkowaliśmy temu celowi, a rok rozpoczęliśmy od organizacji, wspólnie z naszym kolegą Jurkiem, “Wyprawy pod Monte Cassino w 60-lecie bitwy”, a wyjazd ten poszerzony został również o szczegółowe zwiedzanie Sycylii. Następnie był objazd Morza Czarnego, czyli ponownie Ukraina, Rosja, dokładne zwiedzenie Gruzji i Armenii i powrót przez Turcję , Bułgarię. We wrześniu na odcinku do Katynia jechaliśmy częściowo równolegle do IV Rajdu Katyńskiego, aby dalej przez Rosję z jej stolicą Moskwą, Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Serbię, Kosowo i Albanię objechać południowo-wschodnią Europę. Razem z moją Gosią na tylnym siodełku pokonaliśmy w sezonie 2004 - 33 tys. km na naszym BMW R1150GS.

Oboje stwierdzamy że jazda na motocyklu to nie najważniejsze i nie to, co daje maksimum satysfakcji - najważniejsze jest podróżowanie, a motocykl to wspaniałe narzędzie do podróżowania i nie da się go porównać z innymi środkami lokomocji. Widoki, zapachy, temperaturę, słońce, deszcz, wiatr, a nawet wilgotność powietrza odbieramy bezpośrednio wszystkimi zmysłami, nawet poprzez skórę! Ktoś może zapytać: „Dlaczego dookoła Świata?” My odpowiadamy: „Musimy sprawdzić, czy aby Ziemia jest naprawdę okrągła” i dodajemy, że jest to marzenie każdego podróżnika, a „marzenia się spełniają, jeśli marzysz”.

Wybrałem dwa identyczne BMW R1150GS, które brały udział w naszej wyprawie. Jednym pokonaliśmy trasę z Polski przez Ukrainę i Rosję oraz dokonaliśmy nieudanej próby wjazdu do Chin. Drugi motocykl wysłaliśmy z Polski na Alaskę i kontynuowaliśmy nim dalszą podróż (Alaska, Kanada, USA, Meksyk, Gwatemala, Honduras, Nikaragua, Kostaryka, Panama, Ekwador, Peru, Boliwia, Chile, Argentyna, Urugwaj, Brazylia, Senegal, Mauretania, Maroko, Hiszpania, Portugalia, Francja, Włochy, Austria, Niemcy). Pierwszym motocyklem powrócił z Władywostoku nasz kolega Robert z Anią, którzy przybyli tam Koleją Transsyberyjską. W przygotowaniach do pokonania Syberii wykorzystałem doświadczenia m. in. z wyprawy motocyklowej nad Bajkał w 2002 r. Oba motocykle przygotowałem sam i wyposażyłem je w uchwyty, kufry, sakwy i wszystko to, co będzie potrzebne w tak dalekiej i długiej podróży. Finansowanie własne, bez sponsorów. Wiadomości z trasy przekazywaliśmy w formie dzienników motocyklowych na naszej stronie internetowej: www.wimdookolaswiata.pl tak, aby były one zwięzłym opisem tego, co danego dnia zwiedzaliśmy i przeżywaliśmy oraz aby były one przewodnikiem w podroży, niekoniecznie motocyklowej.

Wszystko rozpoczęło się 2 czerwca 2005 r. od przejazdu z naszego domu koło Bielska-Białej do Kurozwęk, aby w scenerii pięknego obiektu z zabytkowym pałacem rodu Popielów dokonać oficjalnego pożegnania. Był to piękny kameralny zlot motocyklowy, po którym 5 czerwca o 13.00 nastąpił wyjazd na wschód w kierunku granicy z Ukrainą. Przyjaciele motocykliści (8 osób na 5 motocyklach) postanowili odprowadzić nas do granicy z Rosją.

05.06-13.00 wyjazd z Kurozwęk. Przejazd przez Sandomierz,Stalową Wolę,Zamość i po pokonaniu 260 kilometrów, postój w agroturystyce w Zosinie. Przyzwoity standart (30 zl od osoby - ostatnie zabudowania przed granicą po prawej stronie drogi,300m od przejscia granicznego , pani Dec Katarzyna tel. 084 6514180 )

06.06-rano przekraczamy granice, a następnie jazda (droga M 08) przez Luck, Równe i dalej (droga M 06) przez Żytomierz do Kijowa, 550 kilometrów. Po drodze jesteśmy zatrzymywani przez ukraińską milicję,próbują wmówić nam że przekroczyliśmy prędkość, małe przegaduszki i funkcjonariusze naciągacze pozwalają nam jechać dalej po otrzymaniu małych suwenirów (4 breloczki), które wieziemy specjalnie na tę okazję. Wieczorem gościmy u naszych przyjaciół Aleksandra i Ludmiły Potapenko i bierzemy udział w przyjęciu, które Aleksander zorganizował z okazji urodzin jego żony i naszego przyjazdu. Zaskoczenie pełne bo nie spodziewaliśmy sie takiego przyjęcia-stoły uginały sie od przeróżnych potraw i smakołyków. No cóż tak wygląda wschodnia gościnność-dziękujemy!!! Przyjęcie trwało do późne nocy. Po zakończeniu imprezy, nasi przyjaciele zafundował całej naszej grupie nocne zwiedzanie miasta z okien taksówek. Już na starcie uległ awarii jeden z aparatów fotograficznych – Fuji. Na szczęście zabraliśmy w podróż dwa -Canon działa!Nocujemy w wielokrotnie wczesniej odwiedzanym hotelu polskiej firmy Energopol-Ukraina S.A. Kijów ul.Kondratiuka 1 ,tel.0044 4309649, e-mail [email protected] Przyjmuje nas jak zwykle uśmiechnięta i sympatyczna pani Basia Barszczewska. Dystans od Bielska-Białej – 1020km.

07.06-rano żegnamy się z naszymi gospodarzami i wyjeżdżamy w kierunku Charkowa.(droga nr. M 03) Do Połtawy jedziemy w ciągłej ulewie i przenikliwym zimnie.Na szczęście dobra betonowa droga typu dwupasmowa droga szybkiego ruchu. W Charkowie jesteśmy około 20.00 i zatrzymujemy się na nocleg u ks. Witalija na parafii katolickiej. Jesteśmy świetnie przyjęci - jak zwykle biesiadka do późnych godzin nocnych. Ks. Witalij to zapalony motocyklista, obecnie posiadacz małego skuterka.

08.06- Rano w parafii nastąpił wypadek: Małgosia Jaworska wjechała w mur na skuterze księdza Witalija. Skuter uległ uszkodzeniu. Zdrowie Małgosi uratował kask, który w ostatniej chwili kazałem jej włożyć na głowę. Tak oto zakończył się ten nieprzemyślany pokaz. Jedziemy do granicy z Rosja (droga nr. M 27), po drodze odwiedzamy cmentarz polskich oficerów, których sowieci zamordowali wiosna 1940 r. Przyszedł w końcu czas rozstania z grupą odprowadzającą: Benek i Mirka Konikowscy, Stach i Zosia Jaroń, Bogdan i Małgosia Jaworscy, Cezary Kieruś, Krzyś Kubiak - DZIĘKI I SZEROKIEJ DROGI! Przy granicy ukraińsko-rosyjskiej nastąpiło rozstanie; grupa skręciła na południe w stronę Krymu, my natomiast podążyliśmy w stronę przejścia granicznego pod Bielogradem.-od tego momentu juz jedziemy sami. Przekraczamy granice w deszczu, ale bardzo sprawnie i szybko-bez dodatkowych opłat, jedynie trzymiesięczne ubezpieczenie kosztowało 60$. Uprzejmy rosyjski „pogranicznik” pomaga wypełnić wszystkie formularze, informuje również o formie przepisania specjalnego dowodu rejestracyjnego wystawionego tu na moje nazwisko, a który we Władywostoku na podstawie zapisu notarialnego będziemy musieli przepisać w tamtejszym Urzedzie Celnym na nazwisko Roberta który będzie wracał naszym BMW do kraju. Wymiana dolarów na ruble,kurs 1$= 27rubli.Pierwsze tankowanie 1litr etyliny 95oktan-15rubli. Jedziemy droga nr. P 185,>P 189,>A 144.Pierwszy nocleg w Rosji 20 kilometrów za Voronezem, w motelu przy trasie na Moskwę jeszcze przed zjazdem na drogę w kierunku Lipiecka.(800rubli czyli około 30$ pokój 2os. z łazienką),jest ochrona i „stajanka”(parking strzeżony) przyjemna kolacja w hotelowej restauracji, miła i serdeczna obsługa! Była „solianka”-swietna rosyjska zupa i oczywiście równie dobre piwko „Baltika 7”. Do Bielska-Białej 1980 kilometrów.

09.06-Ruszamy rano,śliczna pogoda. Jedziemy dalej droga nr. P193 do Tambow,następnie dr.nr. P209 do Penzy i dalej dr.nr. M5(E30) w kierunku Syzrana. Po pokonaniu 720 km nocujemy za Kuźnieckiem, w motelu przy trasie na Syzran (500rubli pokój 2os. z lazienką) Jest strzeżona „stajanka”(strzeżony parking)-kolacja z rosyjskim szampanem i herbata z suszonych poziomek-aromat fantazja, ponoć dwie szklanki w miesiącu wypitej herbaty uzupełniają pełne zapotrzebowanie na witaminy w organizmie człowieka! Pogoda ustabilizowana,lazur nieba z typowymi dla Rosji małymi „kumuluskami', temperatura między 22 a 28 C.-drogi bardzo dobre,pozbawione uciążliwego ruchu. Widoki piękne,nastroje wspaniałe,”zero” problemów!

10.06 – Piątek-rano dalej na trasę drogą nr. M5 do Syzran,następnie na Toljatti .W Żigulewsku przekraczamy rzekę Wołgę mostem-okazuje sie że podobnie jak trzy lata temu gdy wracałem z wyprawy nad Bajkał most w totalnym remoncie i dostępny tylko falowo dla mieszkańców miasta-nam na moto udaje sie przejechac(objazd przez Saratow 600km)pokonaliśmy 700 km i nasza podróż przebiega zgodnie z planem.Nocleg w okolicy Oktiabrska w ormiańskim zajeździe(pokój za 18$).Na koniec dnia od domu dzieli nas 3371 km i 3 godziny różnicy w strefach czasowych od PL. Dzisiaj były imieniny Małgosi wiec urządziliśmy sobie z tej okazji małe przyjęcie, były szaszłyki i piwko „Baltika 3” Zdrowie Gosi!!!

11.06-dzisiaj zrobiliśmy sobie lekki maraton, bo z Oktiabrska przez Ufę i dalej przez Ural do Czelabińska -droga nr M5.Od rana pada,co prawda przelotnie ale generalnie nieciekawa pogoda. Przejazd od Ufy przez Ural to juz ciągły deszcz,zimno i z widoków na góry podobne do naszych Beskidów nici,mgła i chmury nisko słaniające się nad ziemią. Podpinki, przeciwdeszczówki poszły w użycie. Od Czelabińska całkowita zmiana pogody-rozbieranie i jazda w słoneczku droga nr. M51 Tego dnia dojechaliśmy aż do Kurganu - 900 km nocleg w zajeździe w pokoju typu "lux" - z łazienką i TV-cóż i tak nie było prądu-(27$). Tu po kolacji w skromnym zajeździe dla kierowców TIR-ów mieliśmy pierwsze ekstremalne zdarzenie - Gosi wleciał owad do środka ucha - coś strasznego - po krótkim namyśle świecę latarką do jego wnętrza i wielka latająca mrówka wychodzi – ulga, nawet nie myślę, co by było, gdyby nastąpiło ugryzienie wewnątrz. To mógłby być koniec naszej podróży!( już +4h w stosunku do Polski)

12.06-wita nas piękna, typowa syberyjska pogoda, czyli bezkresny lazur z małymi cumuluskami na niebie. Temperatura 27-29C, najpierw jedziemy prawie pod sama granice z Kazachstanem dr.nr.M51, aby następnie w Pietuchowie skręcić na północ w kierunku Ischima. (Wiadomość dla jadących lub tych co już tu jechali wcześniej – droga jest już całkowicie asfaltowa. Co prawda z wieloma czyhającymi "jamami") O 17.00 jesteśmy pod kościołem w Ischimiu u ks. Kazimierza. Ksiądz niestety na razie nieobecny, bo pojechał pod Tiumen odprawiać mszę św., bo dzisiaj niedziela. Witają nas miłe panie w osobach Alionki (Słowaczka), Alony(rosjanka) i Doroty nauczycielki z Polski (wszystkie to wolontariuszki oddane sprawie pomocy ludziom potrzebującym). Bardzo mila atmosfera, domowy obiad, miłe rozmowy. Od Doroty dowiadujemy sie że w Iszimiu pod koniec XIXw 30% ludności miasta stanowili polscy zesłańcy. Zesłany był tu po Powstaniu Listopadowym poeta przyjaciel Adama Mickiewicza, Adolf Januszkiewicz,który organizował i skupiał wokół swojej osoby życie kulturalne społeczności polskiej. W dobrym tonie w ówczesnych czasach było mówienie polskim językiem w tym mieście. Polscy zesłańcy budowali odcinek Kolei Transsyberyskiej do Omska i powodowali szybki i nowoczesny rozwój Iszimia. Miasto położone jest jakby na wyspie utworzonej przez opływającą ten obszar rzekę Iszim. Korzystamy z gościnności polskiego ks. Kazimierza i śpimy na plebanii, która jest umiejscowiona w mieszkaniu w bloku, obok małego nowego kościoła (pisząc tego e-maila widzę go przez okno z 4-go piętra).Z kś.Kazimierzem spotkałem się pierwszy raz trzy lata temu podczas mojego przejazdu nad Bajkał, wiec mamy co powspominać- rozmowy o losach Plaków trwają do nocy.

13.06-przejazd do w Omska wieczorem siedzimy na plebanii i pijemy żubrówkę podarowaną przez ks. Kazimierza z Ishima księżom z Omska, a my byliśmy jej przewoźnikiem-podczas urlopu dwukrotnie przyjechali odprawiać msze św.do tego miasta(800km-tam i z powrotem) Naszymi gospodarzami są: ks. Andrzej (Slowak), ks. Melihar (Słowak) oraz ks. Piotr (Niemiec). Dziś pokonaliśmy 400 km. Po drodze napotkaliśmy dwie stepowe burze, które w takim pustkowiu wyglądają trochę przerażająco - wiatr, pioruny, ulewa - małe cumulusiki zbierają się nad stepem w wielką czarno-granatową chmurę i wielka groźna burza gotowa!Droga tragiczna-same „jamy” 50 km to szutrówka. Wieczorem - bania, czyli syberyjska łaźnia.

14.06-przejazd do Nowosybirska drogą nr. M51 przez Kujbyszewsk 750km.Droga bez historii-betonowa nawierzchnia ,wokół stepy,monotonnie lecz nie nudno. Pogoda super motocyklowa 22-24C -tankowanie 200km,tankowanie 200km,obiad;- solianka i szaszłyk, następne 200km tankowanie itd.....! Solianka to stały towarzysz naszej podróży przez Ukrainę i Rosję. Ta smaczna potrawa to rodzaj zupy z podrobów drobiowych i warzyw. Pikanterii dodają przyprawy, czarne oliwki i cytryna. Zupę tę podaje sie z dużą łyżką świetnej rosyjskiej śmietany (Rosjanie określają ją nazwą – sliwki ) umieszczonej na środku talerza - naprawdę smakuje wybornie! Od Bielska-Białej przebyliśmy już 5760km i, jak na razie, motocykl i my OK. Śpimy u bardzo serdecznych i gościnnych siostrzyczek elżbietanek: Adeli, Marceliny z Polski i Aleksandry z Niemiec. Siostra Adela trzy lata temu również gościła nas podczas wyprawy nad Bajkał i mam okazje ponownie się spotkać i porozmawiać o zmianach które nastąpiły przez ten okres-generalnie jest lepiej. Jutr






Images about Kije taksówek cargo

What images can you find on Google Images about Kije taksówek cargo:

Leave a Replay

Make sure you enter the(*)required information where indicate.HTML code is not allowed